Jak się robi podpis elektroniczny? Adobe kupuje EchoSign

Adobe kupiło firmę EchoSign, jednego z największych globalnych dostawców usług podpisu elektronicznego. To dobra okazja by napisać trochę więcej jak wygląda ten rynek.

W Europie przyzwyczailiśmy się już do myślenia o podpisie elektronicznym jako synonimie kwalifikowanego podpisu elektronicznego wprowadzonego przez dyrektywę 1999/93/EC. Hasło "podpis elektroniczny" automatycznie kojarzy się więc z rozwiązaniem dziwnym, nieużywalnym, nikomu niepotrzebnym — jednym słowem z klęską.

Jest to jednak głównie choroba naszego regionu, związana też z europejskim formalizmem — problem faktur elektronicznych, z którym wiele krajów boryka się od ponad dekady (czy w ogóle problem faktur) nie istniałby, gdyby nie dziwny i skomplikowany wynalazek francuskiego urzędnika skarbowego Maurice Lauré, czyli podatek VAT.

Tymczasem rynek podpisu elektronicznego dynamicznie rozwija się właśnie poza Europą. U nas został paradoksalnie zablokowany na długie lata przez prawno-inżynierskiego potworka znanego jako podpis kwalifikowany.

Jednymi z największych dostawców usług podpisu elektronicznego na świecie są firmy DocuSign oraz EchoSign, będące bezpośrednimi konkurentami.

Osoby znające rozwiązania lokalne e-podpisowe zdumiałyby się jak "prostackie" rozwiązania te firmy oferują. Czy podpis elektroniczny bez kart, czytników, kluczy prywatnych, kodów PIN i dziwnych aplikacji jest nadal podpisem elektronicznym? Otóż w rozumieniu dyrektywy 1999/93/EC zapewne nie. Tylko co z tego? Firmy te dobrze rozpoznały potrzeby klientów i oferują im usługę, która spełnia ich wymagania. I dlatego sam jeden DocuSign rocznie zabezpiecza ponad 70 mln dokumentów.

Na europejskich konferencjach e-podpisowych regularnie pojawiają się emisjariusze z firm takich jak DocuSign. Na ich twarzach najczęściej maluje się ogromne zdumienie , połączone z niedowierzaniem, jak wiele energii i środków poświęcamy w Europie na dyskutowanie i tworzenie rozwiązań, które nikomu nie są potrzebne, użytkownicy dawno się od nich odwrócili, a my mimo to trwamy przy nich z zaciekłym uporem. Zupełnie bez refleksji, że zostały one stworzone w celu rozwiązania jakichś problemów, których nie tylko nie rozwiązują, ale tworzą ich jeszcze więcej.

Informacja o zakupie EchoSign przez Adobe (Adobe Buys EchoSign--Makes Digital Signatures Mainstream) wieszczy, że Adoba firma doskonale znająca się na zaspokajaniu potrzeb klientów w zakresie przetwarzania dokumentów elektronicznych dostrzegła potrzebę podniesienia poziomu zaufania.

Tyle, że robi to bez żadnej dyrektywy i w sposób całkowicie sprzeczny z filozofią europejską, która z podpisu uczyniła złotego cielca, samodzielny byt będący celem samym w sobie. W rozwiązaniach wymienionych firm podpis jest po prostu integralną częścią całego procesu wiarygodnego przekazywania dokumentu elektronicznego między dwoma podmiotami.

Comments

Comment viewing options

CAPTCHA
This question is for testing whether you are a human visitor and to prevent automated spam submissions.
Select your preferred way to display the comments and click "Save settings" to activate your changes.

No i co wynika z królika? W tekście brakuje wyjaśnienia na czym polega to rozwiązanie które te firmy używają.