Z dniem 1 stycznia 2008 r. rusza system e-Deklaracje

Zgodnie z komunikatem Ministerstwa Finansów od 1 stycznia 2008 podatnicy mają możliwość składania deklaracji podatkowych wyłacznie przez Internet.


System e-Deklaracje umożliwia od 1 stycznia 2008 r. składanie deklaracji podatkowych droga elektroniczną każdemu podatnikowi i płatnikowi. Dotychczas z tej możliwości mogli skorzystać tzw „duzi podatnicy”, tj. podmioty, których roczne przychody netto przekraczają równowartość 5 mln euro, rozliczające się w wyspecjalizowanych urzędach skarbowych. Od stycznia taką możliwość będzie miał każdy. Musi tylko posiadać bezpieczny podpis elektroniczny oraz zgłosić do urzędu skarbowego zamiar składania deklaracji w tej formie.

Korzystanie z e-Deklaracji wymaga:

  • zakupienia certyfikatu kwalifikowanego,
  • wysłania do US papierowego formularza ZAW-E1, który wskazuje że chcemy korzystać z deklaracji elektronicznych,
  • zarejestrowania certyfikatu kwalifikowanego w US deklaracją ZAW-E2, już elektroniczną,
  • zainstalowania w Adobe Acrobacie wtyczki, która zapewni zgodność formularzy generowanych przez program z polską ustawą o podpisie elektronicznym.

Warto dodać, że e-Deklaracje są systemem otwartym - MinFin udostępnił API, z którego może korzystać dowolny system finansowo-księgowy. Obecnie dostępny klient w postaci Adobe Readera jest darmowym minimum, które również korzysta z tego API - PDF służy tutaj jako kontenter dla formularza XML, który po podpisaniu jest wysyłany przez web-services do serwera ministerstwa. System zastępuje dotychczasowy pilotażowy projekt e-Poltax.

Zgodność Adobe Readera z polską ustawą o podpisie elektronicznym zapewnia napisana we współpracy z Betacomem wtyczka. W przeciwieństwie do Readera, który jest wieloplatformowy wtyczka działa niestety tylko w systemie Windows.

Wypada się pochwalić, że przy budowie systemu e-Deklaracje doradzał zespół ekspertów Internet Society Polska, którego byłem kierownikiem.


Odpowiedzi

Opcje wyświetlania odpowiedzi

Wybierz preferowany sposób wyświetlania odpowiedzi i kliknij "Zapisz ustawienia" by wprowadzić zmiany.

Jak czytam takie zapowiedzi to mnie załamanie ogarnia totalne. Szumnie brzmiące frazesy, że elektronicznie i podpisy cyfrowe etc i co z tego? Jak w urzędzie się to drukuje i niesie do kancelarii aby zanotować, że wpłynęło pismo i później ręcznie je trzeba wklepać do systemu. Patrząc na ten projekt od początku jego istnienia, nie minę się tutaj z prawdą jeżeli powiem tak - jeden wielki chaos i partactwo, że o marnowaniu pieniędzy nie wspomnę.

To wynika z faktu że duża część tzw. "informatyzacji" sprawia wrażenie wdrażanej nie po to by coś faktycznie osiągnąć, tylko po to by odhaczyć checklisty zgodności z prawem unijnym. Jeden system tu, drugi system tam. Brak w tym wszystkim spójnego celu, myśli przewodniej i analizy przyczynowo-skutkowej - jak na przykład zależność dostępu do e-usług od powszechności podpisu kwalifikowanego. Wdraża się te usługi a potem prawie nikt z nich nie korzysta (e-Poltax).

Publicznie dostępne schematy (XML Schema) - to mi się podoba. Ale widzę, że nie wszystkie są - brakuje np. PIT-37.

Stwierdzenie Obecnie dostępny klient w postaci Acrobata z wtyczką jest darmowym, wieloplatformowym minimum... jest lekko mówiąc nieporozumieniem podczas gdy wspomniana wtyczka jest jedynie na MS Windows.
Nasuwa się od razu pytanie dlaczego nie ma źródeł do tej wtyczki. To by ułatwiło potencjalne portowanie.
Kolejną sprawą jest nazywanie dokumentacją API kilkunastu, luźno ze sobą powiązanych plików xml.

Szkoda tylko, że tak niewielu podatników skorzysta z tego systemu (jeśli ktokolwiek - może Ci co zakupili certyfikat dla uczestnictwa w przetargach - PWPW - ale na pewno nie przeciętny Kowalski), bo nie posiada takiego certyfikatu. Większość nawet nie wie, że jest takie coś w Polsce, a już na pewno nie wie gdzie się po takie coś zgłosić. Kiedyś pamiętam była propozycja umieszczenia podpisu cyfrowego w dowodzie osobistym (co rozwiązałoby masę problemów), gdy pojawiały się pierwsze regulacje w tym zakresie. Niestety nasze władze ustawodawcze są nieobliczalne i to też schrzaniono.
System e-Deklaracja powstawał w czasach kompletnego chaosu ustawodawczego. Stąd też Acrobat Reader. Zmuszanie przeciętnego Kowalskiego do instalowania jakiś dodatków do systemu zazwyczaj jest trudne. A co z użytkownikami innych systemów niż Windows (na szczęście jest ich mało i akurat Ci sobie spokojnie by poradzili). Teraz dopiero zaczyna być wiadomo czym jest dokument elektroniczny, a czym jego wzór, itd. Technologia skierowana do zwykłego użytkownika (zwłaszcza gdy nie ma przygotowania informatycznego) powinna być jak najprostsza. Dlatego formularz powinien być on-line wypełniany - XML (podpis w XADES i od razu z głowy mamy postać archiwalną podpisu). Bez żadnych dodatkowych aplikacji (typu Acrobat, a już na pewno jakieś dodatki do niego). Żeby obsłużyć podpis potrzebna jest JAVA (można też .NET, ale to skazuje na IE).
Kolejny absurd polskiego ustawodawstwa to istnienie 2 podpisów cyfrowych. Co komplikuje rozwiązania. Miejmy nadzieję, że podpis uniwersalny to zmieni.
Szczęście w nieszczęściu, że w przypadku składania deklaracji do US nie ma dalszego przetwarzania (oznacza to, że nie są wymagane decyzje cząstkowe innych urzędów, bo chciałbym zobaczyć jak będzie wyglądała komunikacja pomiędzy urzędami z różnymi systemami - dlatego też od 1 maja tak niewiele spraw będzie można załatwić w urzędzie). Dodatkowa sprawa jest taka, że jeśli podpis byłby w dowodzie osobistym to składanie tych ZAW-E1 i 2 nie byłoby potrzebne.
Pozytywne jest, że pojawiają się w ogóle takie rozwiązania. Następne 1 maja.
Wniosek jest taki, że prościej zapakować deklarację papierową w kopertę i nadać poleconym. Dopóki porządku nie będzie z podpisem, nie ustali się jednej organizacji standaryzującej (i to na skalę UE) tak, aby firmy tworzące oprogramowanie nie miały wątpliwości i nie tworzyły własnych "kół" nie może być mowy o sensowności użycia podpisu przez przeciętnego kowalskiego. Po co certyfikat jeśli nic nie może załatwić lub jeśli coś załatwi w jednym miejscu to inne nie będzie jego dokumentu honorowało ponieważ system go nie będzie umiał zaczytać np. jeden system pracuje na pdf, a drugi na xdoc, i co teraz (oba są zgodne z ustawą, tylko co z tego)? Z punktu widzenia Kowalskiego to nie warto nawet włączać komputer.
Problemów jest znacznie więcej i wie to każdy kto rozwija takie rozwiązania i analizuje sytuację prawną pod kontem takich rozwiązań.
Oczywiście ktoś się może znaleźć kto powie, że to nieprawda co napisałem. Sam wybroniłbym połowę tych słów. Prawdą jest, jeśli ma to być wygodne i dla ludzi.

Zachęcam jednak do korzystania z tego typu rozwiązań. Tak czy siak jest to światełko na przyszłość. Warto docenić też ludzi projektujących takie rozwiązania, bo często muszą pokonywać bariery nie do przebycia (czyli nasze prawo). Nieustanny konflikt między wygodnym, bezpiecznym i rozsądnym rozwiązaniem, a naszymi aktami prawnymi i przeczącymi nawzajem paragrafami.

Z instrukcji użytkownika:
http://www.e-deklaracje.gov.pl/files/instrukcje/instruzytkownika.pdf

"Wymagania niezbędne do składania deklaracji za pomocą interaktywnych formularzy:
...
4. Komputer z zainstalowanym systemem operacyjnym Windows (2000, XP lub Vista)...
...
"

Żałosne.

"Warto dodać, że e-Deklaracje są systemem otwartym" - nareszcie dobra wiadomość, wobec tego warto jest podać adresy serwerów, z których można pobrać kod źródłowy, podać licencję tego kodu, adres, skąd można pobrać specyfikację techniczną systemu e-Deklaracje itp.
Na stronach MinFin nie znalazłem tych informacji, ale nie szukałem dokładnie.

Przykładem systemu zamkniętego jest system teleinformatyczny ZUS, który ma jednego klienta dostępnego dla systemu Windows. W odróżnieniu od niego e-Deklaracje są otwarte bo klienta może sobie napisać każdy.

Pan najwyraźniej stara mi się wcisnąć, że napisałem o e-Deklaracjach jako o "wolnym oprogramowaniu" według ortodoksyjnej definicji FLOSS. Tylko że ja nie napisałem o "otwartym oprogramowaniu", tylko otwartym systemie. Pojęcie "otwartych systemów" istnieje co najmniej od 1982 roku i wyprzedza współczesne ruchy religijne w rodzaju GNU. System otwarty to niekoniecznie system open-source.

Ma Pan oczywiście rację, że system pisany za pieniądze podatników powinien być dostępny publicznie. W ramach delegacji ISOC-PL na ubiegłorocznej konferencji PTI mówił o tym Marcin Cieślak, poruszając bardzo istotny problem jakim jest wielokrotne płacenie w polskiej administracji za te same analizy i te same systemy.

Po konferencji kilkukrotnie proponowałem żeby przekuć to na jakieś stanowisko ale niestety inicjatywa zdechła z braku chętnych. A szkoda.

Co do interfejsu to dokumentację znajdzie Pan na stronie ze schemami. Nie wiem czy jest ona kompletna i czy pozwala na napisanie klienta, zweryfikuje to życie. Z deklaracji na stronie wynika, że intencją MinFin jest by ten system był systemem otwartym w sensie OSI.

O ile radosnym jest, że społeczność FLOSS będzie mogła wykorzystać dostępną dokumentację i "API" [nawet jeśli to, co jest dostępne, trudno nazwać "prawdzimym API"], by samodzielnie stworzyć prawdziwie otwarte rozwiązanie, o tyle niepotrzebne jest określanie GNU "ruchem religijnym". Może i ten ruch jest utopijną ideologią, ale akurat z religią ma niewiele wspólnego. Jeśli to miał być "żart", to wyszedł co najmniej średnio.
Czy tego chcemy czy nie chcemy [zależnie od zajmowanego stanowiska i firmy, w której zarabiamy na chleb], to GNU może być jedyną zaporą na drodze do tego, byśmy musieli naszą własną lodówkę otwierać przy użyciu karty kredytowej.

Pan nazywa to "utopijną ideologią", ja "religią". Mamy wolność słowa.

Świat w którym całe wolne oprogramowanie jest na licencji GNU nie istnieje - autorzy powymyślali całą masę innych licencji, począwszy od BSD a skończywszy na różnych pochodnych - Mozilla, Apache itd. Problem polega na tym, że GNU nie dostrzega faktu że ludzie piszący oprogramowanie z czegoś się muszą utrzymywać i czasami może to być kod, który napisali. Albo ktoś kto zapłacił im za napisanie tego kodu w godzinach pracy uważa za irracjonalne oddawanie wszystkich praw do tego kodu swojej konkurencji.

Proszę sobie przypomnieć smutny casus projektu Nessus, który przez całe lata był rozwijany jako GNU przez jego autora. W końcu z całego ekosystemu firemek sprzedających przepakowanego Nessusa najbiedniejszy został tenże autor, harujący jak wół bo community nie miało wiedzy ani chęci by odpowiednio dużo pracy inwestować w projekt - oczywiście nie robiła tego także żadna z firemek żyjących z Nessusa.

Community miało natomiast dostatecznie dużo chęci i energii by urządzać przez pół roku seanse nienawiści przeciwko autorowi Nessusa gdy ten wersję 3 wydał jako nie-GPL po to by wreszcie zacząć móc żyć ze swojej pracy a nie być cudzym murzynem...

GNU to nie licencja. GNU to ruch, który nie ma nic przeciwko licencjom BSD, Mozilli czy Apacha.
Zapewne chodzi Panu o GPL, który faktycznie jest licencją.

Nessus3 wprawdzie jest zamknięty, ale jego autor nie utrzymuje się z praw autorskich do niego, tylko z supportu audytów itp. Jest to więc model biznesowy bardzo podobny do stosowanego w wielu projektach otwartych. Ogólnie niezbyt trafiony przykład.

w religii jest coś takiego jak bustwo i wyznawcy religii wierzą w to bustwo itp. GNU to co najwyżej filozofia.

Wolność słowa to wolność do wypowiadania swojego zdania na jakiś temat. Natomiast świadome czy nieświadome nazywanie rzeczy nieprawidłowym określeniem nie ma nic wspólnego z wolnością słowa.

1. Rozważania nt. oprogramowania otwartego oraz wolnego oprogramowania niepotrzebne.
2. Link do strony ze schematami przydatny.
3. Jeśli link do Open Systems Interconnection zawiera definicję otwartych systemów, to MS Windows jest systemem otwartym.

Tak, podobnie jak AIX, HP/UX, OpenVMS i inne systemy korzystające z OSI. Otwartość kodu źródłowego nie jest warunkiem koniecznym w rozumieniu modelu OSI.

Wniosek: neutralność technologiczna naszego kraju jest bardzo zagrożona. Może kiedyś, ktoś policzy, ile procent neutralnych rozwiązań mieszczących się w modelu OSI stanowi część składową np. systemu MS Windows, czyli od ilu procent system uznawany jest w polskiej administracji za otwarty.

Brak otwartości jakiegoś tam MS Windows nie ma tu nic do rzeczy i jest problemem wyłącznie dla użytkowników tego MS Windowsa a nie dla całego społeczeństwa.
Dzięki otwartej dokumentacji każdy, kto się czuje na siłach może napisać odpowiednie oprogramowanie pod dowolnie wybraną platformę i na takiej licencji jaka mu się spodoba. To właśnie nazywamy neutralności technologiczną i ta neutralność została w tym wypadku zachowana.

Na razie jest tak:

"To view the full contents of this document, you need a later version of the PDF viewer. You can upgrade
to the latest version of Adobe Reader from www.adobe.com/products/acrobat/readstep2.html
For further support, go to www.adobe.com/support/products/acrreader.html"

I żadne zapewnienia o neutralności technologicznej tego nie zmienią, a szkoda.

Dodaj nową odpowiedź

Zawartość tego pola nie będzie udostępniana publicznie. If you have a Gravatar account, used to display your avatar.
  • Allowed HTML tags: <a> <em> <strong> <cite> <code> <ul> <ol> <li> <dl> <dt> <dd> <b> <i> <table> <tr> <td> <th> <pre> <blockquote>
  • LaTex commands embedded in text will be interpreted and rendered. Additional information can be found at DruTex Documentation Pages
    • Line and paragraphs break automatically.
    • Assists automatic numbering of tex, equation, and equations environments.
    • Provides different environments to create rendered images (especially maths).
    • Znaki końca linii i akapitu dodawane są automatycznie.
    • Adresy internetowe są automatycznie zamieniane w klikalne odnośniki.
    • E-Mail addresses are hidden with reCAPTCHA Mailhide.

    Więcej informacji na temat formatowania

    CAPTCHA
    Poniższy test chroni przed automatami spammerskimi.