Nie spodziewałem się, że pomysł cenzurowania Internetu w Polsce na szczeblu krajowym wyjdzie akurat ze strony Ministerstwa Finansów.
Do pomysłu tego doprowadził zapewne dość osobliwy ciąg przyczynowo-skutkowy: ludzie grają w pokera za granicą przez Internet, więc zamkniemy Internet i nie będą grać. Pomysł przybrał postać projektu rozporządzenia postulującego wprowadzenie tworu o nazwie Rejestr Stron i Usług Niedozwolonych, czyli czarnej listy stron, które będą mieli blokować dostawcy Internetu. Ni mniej ni więcej, czyli totalna cenzura Internetu na poziomie krajowym.