Amerykanie chcą bezpiecznego e-votingu (plus raport GAO)
Do amerykańskiego Kongresu dotarł projekt ustawy HR 811, która ma chronić bezpieczeństwo wyborów wspomaganych elektronicznie.
Wybory wspomagane za pomocą komputerów do głosowania są w USA bardzo rozpowszechniona, jednak budzą wiele zastrzeżeń związanych z bezpieczeństwem. Wszystkie staraliśmy się wypunktować w "Stanowisku ISOC-PL na temat powszechnych wyborów elektronicznych", więc nie będę ich tutaj przytaczał ponownie.
Nowa amerykańska ustawa ma rozwiązać przynajmniej część tych problemów. Wszystkie komputery wyborcze dopuszczone do użytku w USA musiałyby spełniać następujące wymagania:
- muszą drukować papierowy kwitek z potwierdzeniem oddanego głosu (vote-verified paper trail), przy czym kwitek będzie decydujący we wszelkich sporach i przeliczaniu głosów,
- muszą pouczać wyborcę o konieczności sprawdzenia czy głos na kwitku został odnotowany poprawnie po oddaniu głosu,
- przynajmniej 3% wszystkich głosów musi być automatycznie weryfikowanych przez porównanie wyników zarejestrowanych elektornicznie z tymi wydrukowanymi na kwitkach (zapewne chodzi o kopię kwitka pozostającą w komisji),
- komputery wyborcze nie mogą mieć wbudowanych żadnych bezprzewodowych interfejsów sieciowych i nie mogą być podłączane do Internetu,
- kod źródłowy komputerów wyborczych musi być dostępny publicznie.
Trzeba przyznać, że te propozycje to radykalna zmiana jakościowa w amerykańskich wyborach elektronicznych. Realizują one większość postulatów tych, którzy wskazywali na luki w obecnym systemie (znowu odsyłam do "Stanowiska ISOC-PL").
Można przewidywać silny opór producentów - zwłaszcza wobec ostatniego punktu czyli ujawnienie kodu źródłowego. Firmy będą miały opory ze względu na prawa autorskie i będą się bały ujawnienia bałaganu i dziur w ujawnianym kodzie. Warto pamiętać ile czasu zajęło przygotowanie do otwarcia kodu Netscape czy przygotowanie Windows do programu "Shared Source" Microsoftu...
Źródło: Ars Technica
Aktualizacja
Akurat trafiłem tez na opublikowany niedawno raport GAO o e-votingu zatytułowany "ELECTIONS: All Levels of Government Are Needed to Address Electronic Voting System Challenges" i komentarz do niego w Computerworld. Obydwa dość krytyczne wobec amerykańskiego e-votingu.
Aktualizacja 2
Tymczasem głosowanie przez Internet i inne metody zdalnego głosowania chce wprowadzić Platforma Obywatelska.
- Zaloguj się lub zarejestruj by odpowiadać
- Generate PDF file
- Wersja do wydruku










Odpowiedzi
> kod źródłowy komputerów wyborczych musi być dostępny publicznie.
Jeśli algorytmy zostaną zaimplementowane w warstwie sprzętowej to również?
Każdy algorytm o znaczacym wpływie na cały system państwa powinien podlegać kontroli. Dotychczas kontrola taka przeprowadzana przez organy panstwa była wystarczająca - kolejne wpadki różnych demokratycznych panstw wskazują na potrzebę kontroli ale w nowym jej wydaniu - kontroli dostępnej szeroko pojętemu spoleczenstwu.
Oczywiście, w praktyce dokonanie takiej kontroli będzie możliwe tylko nielicznym osobom posiadającym specjalistyczną wiedzą (np. programistom czy projektantom układów VLSI) co już jest dużym krokiem naprzód.
Oczywiście wymuszony zostaje nowy model bezpieczeństwa: bezpieczeństwo polegające na sile samego algorytmu a nie jego utajnieniu. Ponadto ujawniając implementację (konkretny sposób zrealizowania algorytmu) również można wyszukać błędy w samej implementacji.
Implementacja sprzetowa również powinna być upubliczniona - jest to oczywiscie trudniejsze bo nie wchodzi tu w grę kod żródłowy tylko projekt takiego układu (np. w języku VHDL)
Bezpieczeństwo komputerów do głosowania ma wiele podobieństw do bezpieczeństwa urządzeń do składania podpisu elektronicznego (zaufanie do poszczególnych wartstw aplikacyjno-sprzętowych itd). Te ostatnie są już dość dobrze osadzone w prawie oraz normach i zaleceniach technicznych i wiadomo jakie problemy nastręcza ich implementacja (a jest ich bardzo dużo).
Prędzej czy później to co zaczęli Amerykanie w HR 811 skończy się wymogiem pełnej certyfikacji "voting machines" wg Common Criteria i obligatoryjnymi testami penetracyjnymi. W rezultacie szlag trafi rzekome oszczędności ekonomiczne w stosunku do standardowej procedury z kartką i długopisem.
> muszą drukować papierowy kwitek z potwierdzeniem oddanego głosu
czy oznacza to, że łatwiejszy będzie proceder handlu głosami?